|
Blog > Komentarze do wpisu
„Nasza znajda ucieka gdy tylko zobaczy uniesioną nad sobą rękę. Ucieka zresztą gdy coś gwałtownie zabrzmi, spadające klucze, trzask drzwi zamykających się z powodu przeciągu. Kiedyś spadła mi na podłogę w kuchni filiżanka, rozbiła się prawie pod jej stopami. Kinga przez tydzień nie wchodziła potem do kuchni. Suczka uwielbia być głaskana, drapana i miziana. Gdy tylko zabawa zaczyna być trochę gwałtowniejsza, natychmiast się wycofuje lub ucieka. Nauczyliśmy się już nie bawić się z nią w żadne szarpaniny, niestety moje dzieci nie bardzo to rozumieją. Każda ich próba zabawy z Kingą kończy się wycofaniem psa.” Reakcje Kingi na gwałtowne zdarzenia, gesty ludzi to ewidentna reakcja lękowa związana z jakąś traumą z przeszłości. Jak to zwykle bywa nie wiemy nic o przeszłości adoptowanych psów ze schroniska, tym bardziej o psach znajdach. Możemy się jedynie domyślać, że łatwo im w życiu nie było. Dla mnie najbardziej przykre jest to, że wiedza o ludziach i doświadczenie społeczne pozwala nam właśnie domyślać się co mogło taką psinę spotkać. Nie mam wątpliwości, że psy podrzucane do schronisk lub porzucane w lesie to nie są psy, które były kochane. Zazwyczaj były powodem różnego rodzaju frustracji ich właścicieli. Ludzie potrafią dbać o własny komfort, to wychodzi im najlepiej. Często złości, agresja, frustracja, bywają rozładowywane tym samym. Dlatego złością reagujemy na złość, agresją na agresję. To oczywiście, w żaden sposób nie rozwiązuje problemu, jedynie go pogłębia. Każdy człowiek ma swoje naturalne prawo do wyrażania złych emocji. Gdybyśmy tego nie potrafili, bylibyśmy ułomni, może nawet ludzkość by dawno nie istniała. Od zachowań destruktywnych uciec się nie da. Jednakże mądrość człowieka pozwala mu na chwilę przystanąć i zapytać się siebie samego: „Dlaczego tak się zachowałem, jakie są tego powody, może powinienem coś zmienić?”. Jeśli raz uderzyłem kolegę, psa, kogokolwiek to trudno. Jeśli potrafię zrozumieć swój mechanizm zachowania to więcej tego nie zrobię. Jeśli tylko destruktywną agresją umiem rozładować własne złe emocje i napięcia, tzn że nie powinienem mieć wokół siebie żadnego zwierzaka. Człowieka również.Po tym za długim wstępie. Jest masa ludzi, którzy biją swoje zwierzęta, maltretują je fizycznie i psychicznie. Zawsze tacy będą. To źli ludzie a wszyscy, którzy obejmują po nich spadek np. w postaci adoptowanych zwierząt muszą zaakceptować to co biorą na swoje barki. Czasami jest to próba przekraczająca wydolność i możliwości nowych opiekunów. Dlatego, przykro mi o tym pisać, nie jestem wielkim fanem adopcji psów ze schronisk, tym bardziej przygarniania znajd. To bardzo trudny krok w organizacji życia osobistego i rodzinnego, to wielkie poświęcenie, naprawdę tylko dla twardzieli. Wracając do Kingi. Myślę, że jest psem, który był bity lub zastraszany. Zdecydowanie odradzam eskalowanie „szarpanych” zabaw z psem. To wymaga przepracowania tematu z dziećmi. Bardzo pozytywne jest to, że pies mimo reakcji lękowych dziejących się w obecności rodziny, potrafi potem wrócić i zachowywać się jak pluszak. To stwarza nadzieję na przeprowadzenie z Kingą treningu odwrażliwiającego jej reakcje lękowe. Jak to zrobić? Musiałbym poznać psa, jego środowisko i właścicieli. Tylko w oparciu o bezpośrednią relację można zbudować plan działań wobec Kingi. Proszę poszukać w Państwa okolicy behawiorysty lub zapraszam do kontaktu ze mną. niedziela, 15 marca 2009, r.drozda
|