|
Blog > Komentarze do wpisu
Najpierw odpowiedź na jedno pytanie .„Mój labrador, sześć miesięcy, poobgryzał w domu prawie wszystkie rogi ścian. Ściany są wyłożone płytami gipsowymi, są miękkie i dlatego nie sprawia mu to kłopotu. Słyszałem, że jest to objaw braku wapnia. Dostaje dodatkowo preparat wapniowy ale to nie pomogło. Jak można psa oduczyć takiego zachowania” Odpowiedź: Rzeczywiście, obgryzanie ścian, oblizywanie tynku jest dość częstym zachowaniem u szczeniaków. Panuje obiegowa opinia, że zwierzęta chcąc uzupełnić deficyt jakiegoś składnika potrzebnego organizmowi, same potrafią go odnajdywać. Zwierzęta leśne zjadają odpowiednie rośliny, psy zjadają tynk lub perz. Mimo, że to obiegowa opinia to bardzo często spotykana wśród weterynarzy i wytrawnych hodowców. Były kiedyś prowadzone badania nad tym zjawiskiem. Szczury wprowadzano odpowiednią dietą w stan głębokiej awitaminozy. Po czym gdy podawano im do wyboru pokarm bogaty w brakujące składniki i ten który otrzymywały wcześniej, wcale nie wybierały tego dla nich korzystnego. Nadal zjadały to co lubiły najbardziej. Żeby stwierdzić niedobór jakiegokolwiek składnika psiej diety, nie można tego robić tylko w oparciu o zewnętrzne symptomy zachowań. Diagnozę należy zlecić lekarzowi, który powinien to zrobić w oparciu o konkretne badania. W żadnym wypadku nie powinno się samemu interweniować kupując dodatkowe preparaty wapniowe. Podawanie ich bez konsultacji może nic nie zmienić a częściej zaszkodzić. Obgryzanie ścian, w ogóle gryzienie i niszczenie różnych przedmiotów, szczególnie w okresie szczenięcym to częściej problem behawioralny a nie fizjologiczny. Psy obgryzają często nogi od mebli, nasze buty, zjadają książki, szarpią ubrania. Trudno w tych przedmiotach znaleźć substancje odpowiedzialne za właściwe funkcjonowanie organizmu. Sam akt gryzienia to czynność niezwykle uspokajająca. Gryzienie i lizanie jakiegoś przedmiotu a nie rozszarpywanie go. Pies leżący przy ścianie i zjadający kawałek płyty gipsowo kartonowej dostarcza sobie uspokajającą dawkę równowagi hormonalnej. Szczególnie wtedy gdy zostaje w domu sam na kilka godzin i czuje z tego powodu duży niepokój. Jedzenie, pogryzanie czegokolwiek jest czynnością znacznie zmniejszającą wydzielanie adrenaliny i pochodnych tego hormonu. Adrenalina to przedziwny hormon. Za dużo, nie dobrze, za mało też nie dobrze, najlepiej gdy jej poziom jest właściwy danemu organizmowi. Często psy pozostawione sobie samym, na kilka godzin w domu zaczynają odczuwać różnego rodzaju niepokoje, nawet z powodu bulgotania w rurach kanalizacyjnych. Już nie wspomnę o lęku związanym z nieobecnością przewodnika. Gryzienie to forma radzenia sobie z tym problemem. No dobra, tylko czy musimy godzić się na zjadanie kawałków ścian i nóg od stołu? Arbitralnie odpowiem, że nie. Jednak jeśli podgryzanie czegokolwiek łagodzi lęki i niepokoje, to może niech ta czynność będzie bardziej konstruktywna. Zamiast ściany niech to będzie solidny gryzak taki jak KONG wypełniony schłodzonymi lub wręcz zmrożonymi smakołykami. Twarda kostka szpikowa, cielęca lub wołowa. Lepiej, żeby to było coś związane z bezpiecznym zjadaniem, lepiej żeby nie była to piłka lub jakakolwiek zabawka. Zabawka niech będzie płaszczyzną do spotkania się z psem w formie aktywności ciekawej dla psa i satysfakcjonującej jego przewodnika. No właśnie, jednak gryzaki i zabawki, nie zawsze rozwiązują problem. Pies pozostawiony w domu na kilka godzin, ma prawo robić różne głupie rzeczy. Może to robić z lęku, może po prostu się nudzić. Jeśli to lęk w dodatku mający znamiona lęku separacyjnego, pierwotnego wyniesionego z hodowli lub schroniska to sprawa jest poważniejsza. Jeśli to tzw wtórny lęk separacyjny, nabyty w nowym miejscu to jest to sprawa trochę łatwiejsza. Jeśli to tylko nuda, to można z tym sobie poradzić łatwiej. We wszystkich trzech przypadkach panaceum na zmianę zachowań psa, będzie systematyczna praca, wsparta jasnymi i czytelnymi komunikatami. Systematyczna, znaczy regularna, przynajmniej trzy razy po 15 minut dziennie praca szkoleniowa nad różnymi zachowaniami. Czytelna, czyli praca z psem wg jednej i powtarzalnej metodyki pracy. Konsekwentna, czyli niezależnie od własnych nastrojów, deszczu, śniegu lub wahań ciśnienia pracujemy z psem. Jest tylko jeden warunek, jeśli jesteś zmęczony, zdenerwowany lub zbyt euforycznie nastawiony do świata, to nie pracuj z psem. Musisz być normalnym, spokojnym, nie podekscytowanym i nie zdenerwowanym. Wtedy ten niezwykle empatyzujący kudłacz lepiej zrozumie o Ci właściwie chodzi i będzie podążał za każdą Twoją intencją. Jak i gdzie się tego nauczyć? Najlepiej na 2-3 miesiące zaangażować się w regularne szkolenie w psiej szkole. piątek, 20 lutego 2009, r.drozda
|